Malujemy nasze kąty, czyli praktyczne porady dla początkujących

Kolory mieszkaniaJak nie od dziś wiadomo, miesiące letnie to nie tylko wczasy i odpoczynek. A przynajmniej nie zawsze i nie wszędzie. W kraju nad Wisłą, na przykład, utarł się wizerunek urlopowicza z papierową czapeczką i wałkiem malarskim w dłoni. Czasami po prostu nie możemy już patrzeć na te ściany, a żona średnio raz w tygodniu robi nam o nie awanturę. Nie ma rady, trzeba wziąć się za malowanie. Miesiące wiosenno-letnie to najbardziej wygodny moment.

Oczywiście pamiętajmy o jednej zasadzie, mierzmy siły na zamiary. Na początku zadajmy sobie pytanie, czy podołamy, czy czas pozwoli. Jeśli mamy wątpliwości, pracy jest dużo albo wydaje nam się zbyt skomplikowana, może warto skorzystać z usług fachowców. Co prawda koszty będą większe, ale śpimy spokojnie.

Zdecydowaliśmy się? Ok. Ale jak to zrobić? Przedstawiamy cały proces krok po kroku.

Matowy wrzos czy słoneczna brzoskwinia?

Wybór farby to właściwie temat na oddzielny artykuł. W skrócie. Po pierwsze musimy się zastanowić nad kolorystyką, w jakiej tonacji ma być każde z pomieszczeń. Paleta barw jest przeogromna. Pamiętajmy tylko o jednej zasadzie. Jasne kolory optycznie powiększą nam mały pokój, ale już ciemne jeszcze bardziej go „zmniejszą”. Rodzaj też ważną kwestią, farby winylowe czy farby akrylowe, a może ceramiczne, każda ma inne właściwości, o to najlepiej spytać się w sklepie. Sprzedawca doradzi najlepiej.

Co musimy mieć?

Oprócz dobrej farby potrzebujemy jeszcze kilku rzeczy:

  • Wałek - to oczywiście podstawa. Zasada główna przy doborze - rodzaj poszycia (tzw. runa), grubsze lepiej sprawdzi się przy powierzchniach chropowatych o nieregularnej strukturze. Do gładkich ścian, gipsowych, najlepszy będzie wałek o poszyciu krótszym. Pamiętajmy żeby dokupić też specjalną kuwetę do farby i teleskopowy wysięgnik, który bardzo ułatwi nam pracę.
  • Folia malarska - przydaje się, jeśli nie chcemy przenosić mebli z jednego pokoju do drugiego. Wystarczy wtedy przesunąć je na środek i szczelnie okryć. Dobrze jest też zabezpieczyć nią podłogę.
  • Taśma maskująca - zabezpieczą nam rogi, futryny i wszelkie inne miejsca przed niechcianymi maźnięciami. Porozmawiajmy ze sprzedawcą, najlepiej dobierze odpowiednią.
  • Mały pędzelek - najzwyklejszy, najlepiej z w miarę miękkim włosiem.
  • Mała drabina - bardzo ułatwi nam pracę przy rogach pod sufitem.

Bierzemy się do roboty

Jeśli chcemy tylko odświeżyć pomieszczenie i jest to już któreś z kolei malowanie, gruntowanie ścian jest bezzasadne. Powinniśmy jednak zadbać o to, by ich powierzchnia była w miarę odpylona i pozbawiona zabrudzeń. Zadanie ułatwi nam również zdemontowanie wszelkich „zawadzających” elementów – karniszy, lamp, kinkietów, gniazdek czy włączników (zaizolujmy wystające przewody!). Do tego przyda się też taśma maskująca, za jej pomocą obklejamy wszelkie listwy przy podłodze i futryny. Gdy mamy już to zrobione, meble bezpiecznie spoczywają pod folią, możemy przystąpić do czynności zasadniczej.

Przy samym malowaniu powinniśmy trzymać się kilku prostych zasad. Po pierwsze pozamykajmy okna, starajmy się, by w pomieszczeniu panowała stała temperatura. Farba będzie wtedy schła równomiernie. Ściany malujemy w kolejności od okna, kończąc na ścianie przeciwległej. Każda powinna być „zrobiona” oddzielnie, tzn. najpierw małym pędzelkiem obmalowujemy - "odcinamy", rogi i wszelkie krawędzie. Malowanie tak przygotowanej powierzchni musi się odbyć w miarę szybko i sprawnie. Nie ma mowy o przerwach na papierosa. Dobra rada - z nowego wałka przed pierwszym użyciem dobrze jest pozbierać drobne kłaczki i farfocle, by nie wylądowały na ścianie. Możemy to zrobić zwykła rolką do ubrań. Farbę nakładamy z góry na dół, pewnymi, długimi ruchami; najlepiej w kształcie litery V. Dopiero, gdy cała ściana będzie gotowa, możemy odpocząć. Po co tak się spinać? A po to, by nasza naniesiona warstwa była równomierna i schła jednolicie bez smug. Dlatego tak nieocenionym pomocnikiem jest teleskopowy wysięgnik.

I w ten sposób postępujemy z każdą ścianą. W zależności od farby jaką wybraliśmy i rodzaju nawierzchni, jedna warstwa może nie wystarczyć. Często też dla lepszego efektu musimy położyć drugą i całą czynność powtórzyć analogicznie. Kiedy, o to najlepiej spytać sprzedawcę, bo każda farba ma nieco inny czas schnięcia.

I to właściwie wszystko. Skomplikowane? Jeśli tak, wszystko za nas zrobić może profesjonalny malarz wnętrz lub ktoś, kto się na tym zna. Bez problemu powinniśmy znaleźć taką osobę.